Blair Holden

Bad Boy’s Girl 2

Nowość

Seria:

Data wydania: 18 kwietnia 2018

Tłumaczenie: Iwona Wasilewska

Tytuł oryginału: Bad Boy’s Girl 2

ISBN: 978-83-7686-673-4

Oprawa: miękka

Liczba stron: 336

Wymiary: 145x215

Kategoria: ,

Cena: 37,90 zł

Opis

Drugi tom jednej z najbardziej poczytnych serii na wattpadzie!

Tessa o’Connell za chwilę zacznie pierwszy rok studiów. Zakochana po uszy, a nawet jeszcze bardziej, ma nadzieję, że w college’u rozwinie skrzydła. Okazuje się jednak, że nowy początek to nie bułka z masłem, zwłaszcza gdy na wymarzone studia zabiera się nie tylko chłopaka i torbę ciuchów, ale również lwią część dawnych problemów.

Kiedy mało co idzie zgodnie z planem, a najbliżsi zastawiają na ciebie pułapki, łatwo stracić grunt pod nogami. Czy facet, który chciał chronić Tessę przed całym światem zdoła uchronić ją przed samą sobą? I jakiej ilości KitKatów oraz truskawkowych lodów będzie potrzebował, by zapewnić miłość swojego życia, że, mimo kłopotów, nieporozumień i zastępów długonogich studentek, nigdzie się nie wybiera?

 

Blair Holden, Bad Boy’s Girl 2

fragment

 

Zaczynam nienawidzić rudych jak jakiś psychopata

 

 

Z czasem jest taka zabawna sprawa: on ma cię w dupie. Nie obchodzi

go, że roztrzaskałaś się na tyle kawałków, że nie możesz się na nowo

posklejać. Nie obchodzi go, że cierpisz z powodu tak ogromnej straty,

że ilekroć nabierasz tchu, boli cię serce. Nie, czas ma na to wylane.

Biegnie, nie zatrzymuje się ani na chwilę. Możesz sobie chcieć

zastygnąć w bezruchu, w jednym, określonym stanie, ale to tak nie

działa. Czas ma w rzyci, że nie jesteś gotowa, by ruszyć dalej. Leje na

to, że nie możesz zmusić się, by zrobić coś tylko dlatego, że jest na to

odpowiednia pora.

Nie interesuje go cierpienie sprawiające, że drętwieje całe ciało.

Tik-tak, tik-tak, czas płynie nieubłaganie i zmusza cię, byś dotrzymywała

mu kroku.

Więc to robię.

Po jakimś, nomen omen, czasie, rzecz jasna.

 

* * *

 

Tydzień później

 

Przez ostatni tydzień ja i łóżko staliśmy się najbliższymi kumplami.

Gdyby was to interesowało, to, owszem, nie rozstajemy się ani na

chwilę. Mieliśmy jechać na wycieczkę. Wszyscy. Megan, Alex, Beth,

Travis, ja i… on.

Przyjaciele nie chcą jechać beze mnie.

Mówiłam im, żeby tak zrobili. Że potrzebuję trochę czasu, żeby sobie

wszystko poukładać. Miałam nadzieję, że uwierzą, że nic mi nie

jest, ale oni na serio się o mnie troszczą. Tak więc przejrzeli mnie na

wylot i odwołali wyjazd. Jakby tego było mało, Megan i Alex pożarli się

z mojego powodu. To właśnie jest niebezpieczne w randkowaniu wewnątrz

grupy. Kiedy przychodzi chwila rozstania, reszta, choć wcale

tego nie chce, musi opowiedzieć się po którejś ze stron.

Słowo „zerwanie” odbija się echem w mojej głowie, jednak, jak

zawsze, staram się je zagłuszyć. Zazwyczaj w takich chwilach płaczę.

Teraz również czuję napływające do oczu łzy, ale mam już naprawdę

dość szlochania. Nie chcę być taka. Nie chcę być laską, która przez

tydzień nie wyłazi z łóżka. Nie chcę być dziewczyną, która odpycha

od siebie najbliższych. Nie chcę być przyczyną, dla której żrą się moi

przyjaciele. Nie chcę cierpieć z powodu faceta.

Ale to właśnie robię.

Kiedy na nowo zjawił się w moim życiu, obiecałam sobie, że nie

pozwolę, by jakiś chłopak stał się dla mnie całym światem. Nie po raz

kolejny. Choć w sumie bardziej niż o niego, chodziło mi o Jaya. Pozwoliłam

zawładnąć mężczyźnie swoimi emocjami, bo nie sądziłam, że

kiedykolwiek aż tak bardzo mnie zrani. Więc wpadłam po uszy. A teraz

on odszedł, a ja nadal jestem tą tępą laską, która czuje za dużo.

Naciągam kołdrę na głowę, zaciskam powieki i modlę się, by sen

nadszedł jak najszybciej. Kiedy śpię, jestem bezpieczna i nic mnie nie

boli. Kiedy się budzę, wszystko wraca i jest jeszcze gorzej niż wcześniej.

* * *

 

Dwa tygodnie później

 

Podobno codziennie do mnie przychodzi, a oni codziennie go odsyłają.

Beth mówi, że pierwszego dnia Travis podbił mu oko i że by-

łoby jeszcze gorzej, gdyby go nie powstrzymała. Wspomina również,

że się nie bronił. W ogóle. Po prostu stał i pozwalał mojemu bratu

okładać się pięściami. Na tę wieść moje serce drgnęło. Wciąż jestem

odrętwiała, gdy jednak widzę oczyma wyobraźni tę scenę, zaczynam

coś czuć. Nie chcę tego. Nie chcę czuć. Wolę obojętność.

Beth nie ma pojęcia, że dzień w dzień widzę, jak on odchodzi.

Trzaska drzwiami, jakby chciał zakomunikować mi, że tu był. Słysząc

huk, zwlekam się z łóżka i spoglądam przez okno. On przystaje,

zawsze w tym samym miejscu, na jakieś dziesięć sekund, a potem

odchodzi. Raz, na samym początku, widziałam, jak opadł na kolana,

a jego ramiona trzęsły się od płaczu. Niemal się złamałam. Niemal,

bo przypomniałam sobie bezmiar bólu, który mi sprawił i który bez

trudu mógłby sprawić mi ponownie.

To wystarczyło, żebym wróciła do swojej kryjówki.

Teraz więc muszę udawać, że mi nie zależy. Okłamuję przyjaciół,

a co ważniejsze, również samą siebie. Nienawidzę się za to, że w ogóle

o nim myślę. On przecież nie myślał o mnie, kiedy…

Nie.

Nie będę do tego wracać. Przemieliłam to raz i drugi, i trzeci,

i już dość. Było, minęło. Nie mogę uzależniać od niego wszystkiego.

Mówi się, że nastoletnia miłość przychodzi i odchodzi, że wcale nie

jest tak wielka i mocna, jak to sobie wyobrażasz. Popadanie w tak

gigantycznego doła z powodu związku, który mógłby nie przetrwać

kolejnych kilku miesięcy, wydaje się naiwne i głupie, prawda?

Nie umiem się z tym zgodzić. To, co łączyło mnie z Cole’em, było

czymś więcej. Czułam się, jakby to nie było szczenięce zauroczenie,

ale związek na całe życie.

Czułam. Czas przeszły. Mam nadzieję, że zauważyliście.

A słyszycie ten dźwięk? To znowu pęka moje biedne serce.

W tym tygodniu pojawia się Jay. Najpierw pojawia się raz, potem

wraca. Coraz częściej. Chyba załapał wreszcie, jak się czuję. No

i nabrał taktu.

Jego pierwsza wizyta? Naprawdę doceniłam, że nie skrzywił się

z niechęcią, zastając mnie w łóżku, wyglądającą jak bezdomna. Nie

kąpałam się od kilku dni i mogłam sobie tylko wyobrażać, jakie roztaczałam

aromaty, moja piżamka zaś nie pochodziła z salonu Victoria’s

Secret. Oczy Jaya rozszerzyły się na nanosekundę, jednak szybko

przybrał neutralny wyraz twarzy i usiadł na fotelu po mojej lewej

stronie. Oglądałam akurat Nie z tego świata, bo jedyne, na co miałam

ochotę, to krew i flaki.

Milczeliśmy przez długą chwilę, aż wreszcie Jay otworzył usta. Pomyślałam,

że jeśli choć słowem wspomni swojego brata albo nawiąże

do tego, co się stało, poproszę Travisa, żeby wywalił go na zbity pysk.

Ale Jay mnie zaskoczył.

– Który to sezon? – zapytał. – Przestałem to oglądać chyba z rok

temu.

Bracia Stone zawsze znajdą sposób, żeby zrobić coś niespodziewanego,

nieprawdaż?

* * *

 

Trzy tygodnie później

 

Zerwanie ma kilka pozytywnych aspektów. Kiedy próbujesz nie cierpieć

i nie poddawać się bolesnym, nawiedzającym cię niczym wyjątkowo

uparte duchy wspomnieniom, szukasz sobie alternatywnych zajęć.

Bardzo, ale to bardzo potrzebowałam czegoś, żeby nie myśleć, zmusiłam

się więc do pracy. Zbliżały się egzaminy, uczyłam się zatem do upadłego.

Można by pomyśleć, że w stanie totalnego doła nauka to ostatnie, na co

człowiek ma ochotę.

Pudło.

Uczę się. Uczę się więcej niż kiedykolwiek wcześniej. W tej chwili

nawet Megan zaczyna fiksować, a przecież była gotowa do testów już

trzy miesiące temu. Mimo to przez cały tydzień egzaminów nie może

spać. Ciągle przesiaduje w bibliotece, gotowa jechać na samej kawie,

póki nie dostanie z każdego przedmiotu przynajmniej 5+.

A ja jestem jeszcze gorsza, więc śmiało, nazywajcie mnie wariatką.

Gdy tylko zasnę, śni mi się coś, przez co budzę się zlana potem.

W kółko ten sam koszmar. Erica i on, pocałunki, splecione ciała i wyczynowe

macanki. Wstając z łóżka płaczę, chrzanię więc koncepcję

zdrowego, ośmiogodzinnego wypoczynku. Stawiam na drzemki.

Dwu-, maksymalnie trzygodzinne.

Przez resztę czasu wkuwam.

Tydzień przed pierwszym egzaminem mam ochotę paść na kolana

i zwinąć się w kłębek, bo wiem, że kiedy testy dobiegną końca,

wreszcie dojdzie do spotkania.

Wszystkie książki z serii Bad Boy’s Girl