Michael Grant

GONE: Zniknęli Faza pierwsza: Niepokój

Seria:

Data wydania: wrzesień 2009

Tłumaczenie: Jacek Drewnowski

Tytuł oryginału: GONE

ISBN: 978-83-60010-96-9

Oprawa: miękka

Kategoria: , ,

Cena: 34,90 zł

Opis

W TEN SPOSÓB KOŃCZY SIĘ ŚWIAT

W mgnieniu oka wszyscy znikają… Zostają najmłodsi.

Nastolatki. Uczniowie. Niemowlęta. Nie ma nikogo poza nimi. Nagle milkną telefony. Przestaje działać Internet. Nie ma telewizji. Nikt nie wie, co się stało. Pomoc nie nadchodzi. Nastolatki nieoczekiwanie zaczynają się zmieniać. Zyskują nowe zdolności – niewyobrażalne, groźne, śmiercionośne moce – które z dnia na dzień stają się silniejsze. Których nie sposób kontrolować.

Witaj w nowym, przerażającym świecie, gdzie do głosu dochodzą najgorsze instynkty, gdzie nie ma miejsca dla słabych, a najtrudniejszym zadaniem jest pozostanie sobą…

Czas ucieka. W dniu swoich piętnastych urodzin znikniesz…

Pierwsza część sześciotomowego cyklu dla młodzieży, inteligentny, trzymający w napięciu thriller rekomendowany przez króla powieści grozy, Stephena Kinga. W niewielkim amerykańskim miasteczku, Perdido Beach, w jednej chwili znikają wszyscy, którzy ukończyli piętnaście lat – nauczyciele, rodzice, sprzedawcy, kierowcy znajdujących się w ruchu samochodów. Wszyscy. Świat bez dorosłych nie jest tak zabawny, jak mogłoby się wydawać – w rozciągającej się wokół miasta strefie zaczyna rządzić prawo pięści. Bez policjantów, opiekunów, lekarzy ci, którzy niedawno byli jeszcze dziećmi, wprowadzają własne porządki. Jednak władza deprawuje, zwłaszcza gdy sięgają po nią nieodpowiednie osoby, takie jak charyzmatyczny i pozbawiony zahamowań Caine. Główny bohater, Sam, stara się wyjaśnić zagadkę i nie dopuścić, by w miasteczku szerzyła się przemoc. Ma jednak niewiele czasu na znalezienie odpowiedzi na dręczące wszystkich pytania. Niedługo skończy piętnaście lat. A wtedy zniknie. Przeczytaj co autor mówi o sobie

Recenzje

Z przedpremierowych recenzji książki GONE. Zniknęli. Faza pierwsza: Niepokój:

Michael Grant swą opowieść przedstawił w iście fantastyczny sposób. Opowiedziana historia jest zawiła i niezwykle zakręcona. Składa się na nią wiele wątków pobocznych, stanowiących mieszankę wybuchową, nie pozwalającą oderwać się czytelnikowi od książki. Niejednokrotnie zostajemy zaskoczeni rozgrywającymi się wydarzeniami, co jeszcze bardziej wciąga i przykuwa uwagę. W lekturze natkniemy się na wiele problemów, których rozwiązanie często przewyższa możliwości bohaterów. Akcja rozgrywa się bardzo szybko, stale coś się dzieje, a nasza wyobraźnia raz po raz dostaje porządne pstryczki w nos.GameExe.pl

Powieść oprócz zwykłej rozrywki skłania jednak czytelnika do odrobiny refleksji nad zachowaniem dzieciaków. Pozwala zastanowić się nad niektórymi sytuacjami i wyciągnąć określone wnioski. Jakie? Sądzę, że każdy kto książkę przeczyta dojdzie do nich bez konieczności podpierania się sugestiami recenzenta. Valkiria.net

Przeczytanie Gone zajęło mi niecałe dwa dni. To wspaniała i wciągająca lektura, wobec której obojętnie nie powinien przechodzić żaden miłośnik fantastyki. Autor posiada ogromne wyczucie i nawet w kreowanym z takim rozmachem świecie potrafi doskonale poprowadzić akcję do zakończenia. Powieść się kończy, główne wątki zostają zamknięte w satysfakcjonujący czytelnika sposób, lecz to nie koniec historii. I z całą pewnością chce się sięgnąć po kolejny tom. Tawerna.rpg.pl

Jeśli jesteś rocznikiem, którzy przeżył gimnazjum, ta książka jest dla ciebie, bo pewnie wiesz do czego zdolni są czternastolatkowie pozbawieni nadzoru. Niech was nie zmyli cukierkowata okładka, “Gone” jest szalenie realistyczna. Gdyby właśnie w tej chwili, w tym momencie, zabrakło wszystkich dorosłych, akcja potoczyłaby się tak samo. Też bałbyś się o swoje życie. Miastofantastyki.pl

Pomysł mistrzowsko wykorzystany już we „Władcy much” Goldinga tu zyskuje nowe oblicze. Michael Grant bowiem bawi się konwencją, pisząc coś, co w zasadzie przypomina gotowy scenariusz filmowy – bez opisów, bez zagłębiania się w dylematy moralne i bez przestojów w akcji (…)Świat opisany w GONE czyli ETAP (w angielskiej wersji FAYZ) to okrutna i mroczna rzeczywistość, w której dzieci muszą walczyć miedzy sobą o przywództwo i przetrwanie. Autor nie stroni od scen przemocy, a jego sposób opisywania zdarzeń powoduje, że kolejne strony powieści połyka się błyskawicznie, a lekturze towarzyszy nieustanny dreszczyk grozy. Students.pl

To, co przemawia za Gone: Zniknęli, to nie tylko „miodny” temat, który na pewno spodoba się każdemu przedstawicielowi grupy wiekowej 13-16, ale także konstrukcja postaci i naprawdę dobrze poprowadzona fabuła. Akcja nie jest przewidywalna, a dzieciaki, które poznajemy na kartach książki, zachowują się jak żywi ludzie… Z czystym sumieniem polecam Gone każdemu. Możecie śmiało kupić ją młodszemu rodzeństwu, a potem podebrać i samemu przeczytać. W żadnym razie nie będzie to strata czasu. Polter.pl

Mamy tu wszystko, czego oczekuje czytelnik, który wyrósł już z Harrego Pottera – wciągającą fabułę, moralne dylematy, walkę o przetrwanie, a wszystko to przyprawione lekką fantastyką, aurą tajemnicy i mnóstwem zagadek. ZielonaWieza.pl

Książka (…) zaskakuje i niepokoi. To fabuła, która kojarzy się z serialami telewizyjnymi „LOST” czy „Heroes”. Dla miłośników wielkich wrażeń czy osób lubiących odkrywać tajemnice z zakresu fizyki będzie to książka idealna. Czytelnik będzie mógł odkrywać właściwości tajemniczych błysków świateł, moc telekinezy, teleportacjii, zapozna się z niewidoczną, zasilaną elektrycznie barierą. Autor w prosty sposób udziela zgodnych z logiką odpowiedzi na wszystkie pytania, które przychodzą do głowy czytelnikowi, a także dba o to, by pojawiło się coś ponadto, coś niewytłumaczalnego. Granice.pl

Przed nami dopiero pierwsza część cyklu, który zapowiada się co najmniej smacznie. Oczywiście jest to powieść o okrucieństwie powodowanym przez brak kary, o walce o władzę czy zwykłe przetrwanie, o uprzedzeniach wobec innych, o odpowiedzialności i odwadze. Ale przed nami opowieść o zjawiskach paranormalnych i wkroczenie w świat horroru, który Michael Grant w pierwszym tomie dopiero zapowiedział. Monika Frenkiel, Onet.pl [gameexe.pl] [valkiria.net] [bs.tawerna.rpg.pl][miastofantastyki.pl] [wpmt.pl]


Recenzje zagraniczne:

ALA Booklist, maj 2008 O takim scenariuszu marzą wszystkie dzieciaki – dorośli znikają bez śladu i młodzież ma wolną rękę. Ale gdy na świecie nie ma nikogo powyżej czternastego roku życia, rzeczywistość okazuje się koszmarem. Podróżująca wraz z dziadkiem nastolatka staje się ofiarą wypadku samochodowego, w pustym domu, w którym uwięziona jest mała dziewczynka, dochodzi do wybuchu gazu, jedzenie i lekarstwa szybko się kończą, a ci, którzy są silniejsi, sprytniejsi i bardziej okrutni zaczynają tworzyć grupy wzajemnej adoracji. W pozbawionej tolerancji społeczności nie ma miejsca dla słabych… Jeszcze bardziej zaskakujące od zaniku ludzkich odruchów jest pojawienie się dziwnej mocy, którą władają niektóre z dzieci i przerażająco inteligentnych zwierząt, które mutują w zastraszającym tempie. Gone to pełna akcji, oryginalna i znakomicie skonstruowana historia, której trudno nie porównać do „Władcy much” Goldinga, ale jest w niej również coś, co przywodzi na myśl powieści Stephena Kinga i komiksy o X-Menach. Niesamowita mieszanka akcji i refleksji, skoncentrowana wokół zagadnień dobra i zła, odwagi i tchórzostwa, która zaskakuje, niepokoi i zapiera dech w piersiach. Wielu czytelników wkurzy się, gdy odkryje, że koniec powieści niczego nie wyjaśnia – Gone otwiera całą serię książek – ale na pewno sięgną po kolejny tom.

School Library Journal, sierpień 2008 „W jednej chwili nauczyciel mówił o wojnie secesyjnej. A w następnej go nie było”. Zniknął. Tak samo jak wszyscy po piętnastym roku życia w dwudziestomilowej strefie otaczającej niewielkie miasteczko Perdido Beach. W powieści, która przypomina „Władcę much”, zostawione samym sobie dzieci – od tych najmłodszych, aż po nastolatki – muszą walczyć z głodem, strachem i rówieśnikami. Sytuacja pogarsza się, gdy u niektórych zaczynają pojawiać się dziwne moce, a ci, którzy dożyli piętnastych urodzin, po prostu znikają. (…) Gone to bardzo wciągająca, miejscami makabryczna lektura, z wystarczającą dawką grozy, żeby usatysfakcjonować tych, którzy lubią straszne opowieści. Dajcie tę książkę czytelnikom, którzy nie są jeszcze gotowi na spotkanie ze Stephenem Kingiem albo Deanem Koontzem!

Chicago Tribune Nie było błysku światła, wielkiego wybuchu, ogłuszającego dźwięku – niemożliwe stało się zupełnie nagle i bez zapowiedzi. W jednej minucie wszystko w Perdido Beach toczyło się normalnym trybem, w drugiej wszyscy powyżej piętnastego roku życia znikli. Puste samochody zderzały się ze sobą, paliły się pozostawione na kuchenkach garnki a w opuszczonych domach małe dzieci bezskutecznie wołały rodziców… Gdy nastała apokalipsa, Sam Temple był w szkole. On i jego koledzy opuścili budynek, by znaleźć się w zupełnie innym świecie, świecie ograniczonym tajemniczą barierą otaczającą miasteczko i teren należący do elektrowni atomowej. W nowej, pozbawionej praw i ograniczeń rzeczywistości zaczynają tworzyć się grupy. Ludzie tacy jak Sam muszą przeciwstawić się charyzmatycznemu Caine’owi i tym, którzy chcą panować nad społecznością. Uzbrojone w zabraną z pustych sklepów broń, dzieciaki ruszają plądrować miasteczko w poszukiwaniu żywności… Czas upływa i wychodzi na jaw, że w Perdido Beach dzieje się więcej, niż mogłoby się wydawać. Niektóre z dzieci władają dziwną mocą, a okoliczne zwierzęta zyskują zatrważającą inteligencję. Gone, książka zapowiadana jako pierwszy tom serii, to nowatorska wizja świata po apokalipsie.

Voya kwiecień 2008 Świat kończy się w mgnieniu oka. W jednej chwili dorośli jeszcze są, w drugiej wszyscy, którzy skończyli piętnaście lat, znikają. Gdzie się podziali? Czy kiedyś wrócą? Dzieciaki szybko orientują się, że pomoc nie nadejdzie, że są zdane tylko na siebie – miasteczkiem zaczyna rządzić strach. Sytuacja pogarsza się, gdy w Perdido Beach pojawia się charyzmatyczny i pozbawiony skrupułów Caine, który na dodatek posiada zdolność telekinezy. Ale Cain nie jest jedynym obdarzonym specjalnymi umiejętnościami. Sam, jego największy rywal, również posiada moc… Społeczność dzieli się na dwie grupy, każdy musi wybrać stronę, po której stanie. Konflikt pomiędzy dobrem a złem narasta… ale koniec tej książki nie jest końcem historii. Gdyby Stephen King napisał „Władcę much” , powstałoby Gone. Ciężko powiedzieć, w czym leży siła powieści Granta. W oryginalnośc Goldinga i przedstawionych wydarzeń? W samym koncepcie fabularnym? A może w przekonującym opisie procesu tworzenia nowego społeczeństwa na przekór kwitnącej anarchii? Autor jest starym wyjadaczem, jeśli chodzi o wielotomowe cykle, a ja nie mogę się doczekać, by przekonać się, dokąd zabierze mnie tym razem!

Readings.com.au Autor powieści, Michael Grant, zrobił wszystko, by uprawdopodobnić opisywane wydarzenia. Udziela zgrabnych, zgodnych z logiką odpowiedzi na wszystkie pytania, które przychodzą do głowy czytelnikowi, a także dba o to, by pojawiło się coś ekstra – na przykład niewidoczna, zasilana elektrycznie bariera, która oddziela Perdido Beach od reszty świata, czy nadnaturalne moce. Gone jest szybkie, miejscami brutalne i niesamowicie wciągające. Styl nie jest kwiecisty, ale bohaterowie wzbudzają zaufanie i są charakterystyczni. Rozwijająca się w zaskakującym kierunku fabuła kojarzy się z serialami telewizyjnymi „LOST” czy „Heroes”.

Kliatt maj 2008 O 10:17 Sam Temple uczył się o wojnie secesyjnej, Astrid Ellison robiła notatki, a Lana Lazar razem z dziadkiem jechała samochodem. O 10:18 nauczyciel Sama zamilkł nagle, Astrid uniosła głowę i zobaczyła, że jest sama, a samochód Lany zaczął koziołkować po zboczu… Wszyscy, którzy skończyli piętnaście lat, zniknęli. Dzieciaki z Perdido Beach szybko odkrywają, że zostały zamknięte w dziwnej, przypominającej skorupę strefie. Oprócz nich są tu jeszcze uczniowie Akademii, elitarnej szkoły dla czarnych owiec z bogatych rodzin. Rozpoczyna się walka o przetrwanie. Co jest bardziej przerażające? Charyzmatyczny, pozbawiony skrupułów Caine i jego świta, tajemnicza hierarchia Akademii, czy twoje piętnaste urodziny? Gone niczego nie wyjaśnia – na końcu lektury czytelnik ma jeszcze więcej pytań niż na początku. Książka niesamowicie wciąga, trudno się od niej oderwać, a kolejne elementy układanki znakomicie wpasowują się w fabułę. Zdarzają się sceny pełne okrucieństwa, ale nie w nadmiarze i nie przeszkadzają one w odbiorze całości. Książka zdecydowanie warta odnotowania.

The Bulletin of the Center for Children’s Books czerwiec 2008 Znakomicie skonstruowana fabuła przywodzi na myśl „Władcę much” Williama Goldinga, który koncentrował się na napięciach pomiędzy młodymi ludźmi i ich walce o władzę. W tym wypadku chodzi głównie o Sama i Caine’a, dwóch obdarzonych nadzwyczajnymi mocami nastolatków, a także o ich popleczników. Autor stworzył galerię ciekawych charakterów: Astrid, ukochaną głównego bohatera, która opiekuje się czteroletnim autystycznym bratem, trzynastoletniego managera miejscowego McDonalds’a oraz okrutnego, charyzmatycznego Caine’a, który zapewne stanie się bożyszczem nastolatek.

The Guardian Grant znakomicie zna się na swojej robocie. Tu i ówdzie pozwala sobie na ironiczny komentarz. W bodaj najlepszym z rozdziałów książki, Albert idzie do biblioteki, by znaleźć definicję słowa „praca”. „Znalazł kilka encyklopedii – coś jak Wikipedia, ale papierowa. Grzebanie w nich przypominało poruszanie się po sieciowych linkach, ale było zdecydowanie wolniejsze i bardziej męczące”. Zainteresowanie Gone ma siłę tsunami – zalewa nas fala recenzji pisanych przez nastolatków i publikowanych w sieci. Bo taka właśnie jest ta książka. Zastanawiam się, czy to możliwe, by połączyć stylistykę szybkiej gry na konsolę z prawdziwym pisarstwem. Może na to pytanie odpowie kolejny tom?

Wszystkie książki z serii Gone