Cath Crowley

Słowa w ciemnym błękicie

Nowość

Data wydania: 11.04.2018

Tłumaczenie: Zuzanna Byczek

Tytuł oryginału: Words in deep blue

ISBN: 978-83-7686-671-0

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Liczba stron: 288

Wymiary: 135x200

Kategoria: ,

Cena: 34,90 zł

Opis

Słowa w ciemnym błękicie / Words in deep blue

Cath Crowley

 

Wiele lat temu Rachel zakochała się w Henrym. Dzień przed przeprowadzką napisała do niego list i schowała w swojej ulubionej książce w księgarni, która należała do jej rodziny. Czekała. Ale Henry nigdy nie przyszedł.

Teraz Rachel wraca do miasta i do księgarni, by pracować razem z chłopakiem, którego wolałaby już nie zobaczyć. Ale po przykrych przeżyciach, które spotkały jej najbliższych, Rachel potrzebuje choć chwili zapomnienia. Brat Rachel utonął kilka miesięcy temu i dziewczyna pogrążona jest w smutku.

Henry i Rachel pracują obok siebie – otoczeni książkami, obserwują rozwijające się historie miłosne, wymieniają listy między stronami. Dzięki temu znajdują w sobie nadzieję. Spoglądają w przyszłość dzięki książkom. Pozwalają sobie uwierzyć, że dostaną od losu drugą szansę

   

Cath Crowley, Słowa w ciemnym błękicie

fragment

 

„W środku nocy budzi mnie szum oceanu zmieszany z oddechem mojego brata. Od dnia, kiedy Cal utonął, minęło dziesięć miesięcy, ale nadal pojawiają się te sny.

W snach czuję się bezpiecznie, tworzę jedność z morzem. Oddycham pod wodą, oczy mam otwarte i wcale nie szczypią od soli. Widzę ryby, ławicę srebrnobrzuchych księżyców, która porusza się poniżej. Pojawia się Cal, chciałby je nazwać, ale nie znamy takiego gatunku.

Kiedy się budzę, Cal siedzi w pokoju. W ciemnościach jego skóra jest biała jak mleko i ocieka wodą z oceanu. To niemożliwe, ale tak realistyczne, że czuję zapach soli i gumy do żucia o smaku jabłka. Tak realistyczne, że widzę bliznę na jego prawej stopie – zagojony ślad po szkle na plaży. Cal mówi o rybach ze snu: srebrnych, niezidentyfikowanych, których już nie ma.

Nie wierzę w duchy, poprzednie wcielenia, podróże w czasie ani żadne tym podobne rzeczy, o których tak lubił czytać Cal. Ale za każdym razem, kiedy jestem na plaży, pragnę powrócić do tamtego

dnia – do dnia, kiedy znaleźliśmy wala, do któregokolwiek dnia sprzed śmierci mojego brata. Tym razem byłabym gotowa. Zdołałabym go uratować.

Jest późno, ale wiem, że wkrótce na plaży pojawią się ludzie ze szkoły, więc idę dalej, gdzie jest cicho i spokojnie. Zakopuję się w wydmie, całe nogi, aż do pasa, i patrzę na wodę. Pada na nią blask księżyca, srebro rozpływa się po całej powierzchni.

Tak bardzo próbuję zapomnieć dzień, kiedy Cal utonął, ale nie potrafię. Słyszę jego głos. Słyszę jego kroki na piasku. Widzę, jak się zanurza: długi kruchy łuk znikający w morzu.

Nie wiem, jak długo już tak siedzę, gdy na wydmach pojawia się mama. Jej stopy toną w piasku, szukając podparcia. Siada niedaleko mnie i zapala papierosa, skuloną dłonią chroniąc płomień przed nocą. Wróciła do palenia po śmierci Cala. Po pogrzebie znalazłam ją i tatę chowających się za kościołem.

– Nic nie mów, Rach – ostrzegła, a ja stanęłam między nimi i wzięłam ich za ręce. Pragnęłam w myślach, by Cal był tu z nami, by zobaczył tę dziwną scenę, naszych rodziców z papierosem. Tata

jest lekarzem, od rozwodu, czyli od dziesięciu lat pracuje dla Lekarzy bez Granic. Mama uczy przedmiotów ścisłych w liceum w Sea Ridge. Zawsze nazywali papierosy „pałeczkami śmierci”.

Przez chwilę w milczeniu patrzymy na wodę. Nie wiem, co mama sądzi na temat oceanu. Już do niego nie wchodzi, ale każdej nocy spotykamy się na brzegu. Nauczyła mnie i Cala pływać, pokazała, jak składać dłonie, jak odpychać wodę i kontrolować jej przepływ. Powiedziała, że mamy się nie bać. „Ale nigdy nie pływajcie sami” – dodała i przestrzegaliśmy jej zalecenia, nie licząc tego jednego razu.

– Spakowana? – pyta, a ja kiwam głową. Jutro wyjeżdżam z Sea Ridge do Melbourne, miasta, w którym mieszka ciotka Rose, a ściśle rzecz biorąc, do Gracetown, dzielnicy na jego obrzeżach. Zawaliłam ostatnią klasę i nie zamierzam próbować ponownie w przyszłym roku, więc Rose znalazła dla mnie pracę w kawiarni w szpitalu St. Alberts, gdzie pracuje jako lekarka.

Cal i ja dorastaliśmy w Gracetown. Przenieśliśmy się do Sea Ridge trzy lata temu, miałam wtedy piętnaście lat. Babcia wymagała pomocy, a my nie chcieliśmy, żeby sprzedała dom i przeniosła

się do domu opieki. Przyjeżdżaliśmy do niej na każde wakacje, latem i zimą, więc Sea Ridge było naszym drugim domem.

– Świat nie kończy się na dwunastej klasie – stwierdza mama. Może i nie, ale zanim Cal się utopił, miałam zaplanowane całe życie. Dostawałam najwyższe oceny, byłam szczęśliwa. Rok temu siedziałam dokładnie w tym samym miejscu i opowiadałam Calowi, że chcę zostać ichtiologiem i badać ryby takie jak chimery, które wyewoluowały czterysta milionów lat temu. Próbowaliśmy

wyobrazić sobie świat w tych odległych czasach.

– Mam wrażenie, jakby wszechświat oszukał Cala i nas wszystkich przy okazji – mówię.

Zanim Cal zginął, mama spokojnie i logicznie powtarzała, że wszechświat to cała fizycznie istniejąca materia i przestrzeń o średnicy dziewięćdziesięciu dwóch miliardów lat świetlnych, składająca się z galaktyk i Układu Słonecznego, gwiazd i planet. Taki twór w żaden sposób nie może nikogo oszukać.

Mama zapala kolejnego papierosa.

– Bo oszukał – mówi i wydmuchuje dym do gwiazd.”