Gavriel Savit

aktor i piosenkarz, występujący na 3  kontynentach, od Nowego Jorku aż po Tokyo. „Anna i Pan Jaskółka” to jego pierwsza powieść. Gavriel jest wielkim miłośnikiem realizmu magicznego Jorge Luisa Borgesa, który niewątpliwie był inspiracją do napisania tej książki. Laureat nagrody ABA Indies Choice Awards w kategorii Young Adult.

 

Wywiad: Shira Schindel (Jewish Book Council New York)

 

Bardzo spodobała mi się książka  ”Anna i Pan Jaskółka”. Nie mogę się doczekać, by przekazać tę lekturę rodzinie i przyjaciołom. Nie zaskakuje cię, że zamierzam pokazać ją dorosłym, a nie dzieciom?

 

 

Interesująca jest percepcja książki, której osią są losy dziewczynki. Uznawana jest za powieść dla młodzieży. Taki jest niestety odbiór narracji kobiecej we współczesnym świecie. Dzięki temu udało się jednak poszerzyć grono odbiorców książki. Nie myślałem o niej jako literaturze dziecięcej, choć jest to historia o magicznym czasie i stanie umysłu w dzieciństwie, pewnej bliskości, o której zapominamy dorastając

 

Mamy teraz dużo szczęścia. Żyjemy w czasach, w których kategoryzacja gatunku fikcji spada na dalszy plan. Literatura z gatunku young adult odnosi wielkie sukcesy. Nie ma wstydu w czytaniu książki, która nam się podoba.

 

 

 

Co z literaturą traktującą o Holocauście? Jest wielu, którzy głoszą, że opublikowano już za dużo książek w tym temacie.

 

Przyznaję, sam odczuwam pewien stopień zmęczenia Holocaustem. Wiele książek zdaje się opisywać repetytywnie ten temat. Wiele z nich ociera się o pornografię męki. Ja tego nie chciałem.

 

Przeczytałem książkę Yana Martela “Beatrycze i Wergili”, która stara się w tej trudnej narracji II Wojny Światowej i Holocaustu wprowadzić obcowanie ze sztuką. W temacie Holocaustu powstało wiele dzieł sztuki, które koncentrują się na ukazaniu horroru. Co jest prawdziwe,  uzasadnione i nikt nie chciałby minimalizować tego, co się wówczas wydarzyło.

 

Wydaje mi się jednak, że nawet w najgorszych, nieludzkich sytuacjach ludzie przeżywają swoje życie. Szkoda, że w opisywaniu tych okropnych zdarzeń nie zawsze można dostrzec niuanse doświadczeń ludzkich, którym przyszło egzystować w tych okolicznościach. To mnie zafascynowało. Jak można dorastać w ciągłym, przerażającym zagrożeniu?

 

Choć może odpowiedź jest bardzo prosta. Jaka jest alternatywa?

 

W jaki sposób twoje żydowskie wychowanie wpłynęło na ciebie jako pisarza?

 

Judaizm jest moją osobistą narracją od najmłodszych lat. Wydaje mi się, że ci, którym przyszło obcować z przywilejem edukacji żydowskiej szybko odkryli dwuznaczności literackie. W chwili zapoznawania się z tym czym jest opowiadanie historii, narracja i literatura jednocześnie poznawałem złożone, wielorakie opowieści z zachodu.

 

Chyba borykam się z problemem braku żydowskich bohaterów lub Judaizmu w moich książkach. Zacząłem od Pana Jaskółki i Anny, a reszta bohaterów narodziła się organicznie. Reb Hirschl był wspaniałą niespodzianką. To typ osoby, która cię zaskakuje. Myśliciele mogą go na początku zlekceważyć, ale to mądra postać. Nie ukazuje wszystkiego wprost.

 

 

Imiona, nazwy i ich przejmowanie odgrywają w książce dużą rolę. Czy Pan Jaskółka ma prawdziwe imię?

 

Pan Jaskółka ma imię. Podejrzewam, że brzmi ono podobnie do innych. Nie powiedział mi dokładnie jak się nazywa i sam nie zamierzam go o to pytać. To byłby błąd.

 

 

Debiut musi być ekscytujący. Poza reakcjami czytelników, na co najbardziej czekasz?

 

Nie mogę się doczekać, by porozmawiać o książce z bibliotekarzami. Odwiedzać szkoły i opowiadać tam o książce. Kiedy byłem mały czytałem serie Redwalla Briana Jacquesa. Pamiętam moment, w którym odkryłem, że za tymi książkami stoi człowiek, autor. Uczą cię, by mówić “książka tego i tamtego autora”. Taka jest formuła. Wcześniej tego nie rozumiałem. Zatracony w świecie tych książek odkryłem, że pisze je jedna osoba. Postanowiłem sprawdzić kim on jest na ówczesnym bardzo wolnym internecie. Był tam. To była magiczna chwila. Nie mogę się doczekać, by ta sytuacja się odwróciła.

 

 

 

 

 

 

Jak myślisz, co czytelnicy mogą wynieść z lektury twojej książki?

 

Redukując książkę do jednego zdania mógłbym powiedzieć, że opowiada o niewiedzy. O tym, że jest to w pewnym stopniu magiczne. Zdaję sobie sprawę, że niepewność nie jest wygodnym stanem dla wielu, ale jeśli znajdzie się jedna osoba, która po lekturze zrozumie kuszącą chwałę niewiedzy dotyczącą czegoś, co ja wiem – wtedy książka okaże się sukcesem.

 

Czyli nie zdradzisz nam losów tych postaci?

 

Nie wydaje mi się, by którekolwiek odpowiedzi były satysfakcjonujące. Znasz odpowiedzi pod koniec lektury książki. Gdybym ci je powiedział, odebrałbym ci myśl, którą pewnie i tak już masz w głowie.

Najtrudniejszą częścią tej książki było dla mnie zakończenie. To bardzo delikatna sprawa. Trudna. Musisz wiedzieć co wyróżnić, a co nie. Napisałem kilka wersji, w których dokładnie wiesz co dzieje się z Anną i jej życiem w przyszłości. Widzę, co mogła zrobić, lub przeżyć. Nie wyobrażam sobie jednak, by rozmawiała o tym. Są ludzie, z którymi o tym rozmawiasz, ale jest ich niewielu.

 

Twój wydawca, Erin Clarke deklaruje, że powieść zdaje się być na pograniczu realizmu magicznego i baśni. Czy baśnie miały wpływ na pisanie tej książki?

 

 

Kocham estetykę bajek i ich emocje. Przeniosłem to odczucie z dzieciństwa do dojrzałości. Baśnie głównie rozgrywają się w niewyraźnej wersji świata, w którym niedawno zakończyła się wojna, a ludzie odczuwają niebezpieczeństwo. Przyszło mi do głowy, że obcowanie w tego rodzaju poczuciu niebezpieczeństwa i niepewności miało miejsce w Europie pochłoniętej II Wojną Światową. Pod pewnymi względami II Wojna Światowa jest idealnym tłem dla nowej baśni. Wiele osób uzna, że opowiadanie historii związanych z II wojną światową i Holokaustem w sposób odbiegający od realizmu lub dziennikarstwa jest nieodpowiedzialny. Oczywiście, dokumentowanie i zapamiętywanie jest bardzo ważne, jednak nie wyłącza to sztuki.

To, co w Holocauście jest naprawdę przerażające to fakt, że zbrodnie popełniali prawdziwi ludzie, myślący i czujący. Mam nadzieję, że ta książka odnieście sukces w eksploracji tego obszaru i nie rozgniewa czytelników, którzy liczą się tylko z literaturą faktu. Moja filozofia mówi, że jeśli znajdziemy historię wartą opowiedzenia, prawdopodobnie kogoś ona zdenerwuje.

 

 

Które książki były twoją inspiracją przy pisaniu tej pozycji?

 

Moim patronem od realizmu magicznego jest Jorge Luis Borges. Kocham jego mózg. Jest dowcipny i zachwycający. Jego twórczość ma wspaniałą ciemnoczerwoną konsystencję, którą lubię się owijać. To fantastyczna literatura

Oczywiście „Złodziejka książek” Markusa Zusaka. Tego nie można nie przeczytać.

Inspiracje pochodzą z różnych źródeł. Pociąga mnie historycznie i kulturowo odpowiedni realizm magiczny. To dziwna sugestia, ale Susanna Clark w książce „Jonathan Strange & Mr. Norrell” wyobraża sobie co by było, gdyby na przełomie XIX wieku w Anglii istniała magia. To świetna książka. Czuję, że ukazuje rzeczy, które istnieją w naszym otoczeniu, a jednocześnie implikuje, że ich nie ma.

Książki autora