Gwyneth Rees

Rosemary Wells: Jak pisać, żeby dzieciom dobrze się czytało

Gwyneth Rees, której historia może stanowić inspirację dla wszystkich początkujących pisarzy, zwłaszcza marzących o miejscu w gronie twórców literatury dziecięcej, gdzie konkurencja jest dość duża, zaczyna pojawiać się jako gość na festiwalach literackich

Początkującym pisarzom radzi się zwykle, aby nie porzucali dotychczasowej pracy zarobkowej w momencie, gdy odniosą swój pierwszy sukces. Gwyneth Rees, która opublikowała dotychczas kilka niewielkich objętościowo książek dla dzieci, zdecydowała się jednak na taki krok, a w podjęciu decyzji pomogła jej „opiewająca na znaczną sumę umowa”, jaką podpisała z jednym ze znanych wydawnictw.

Gwyneth Rees urodziła się w 1968 r. w Leicester. Jej matka była Angielką, a ojciec Walijczykiem, ale akcent Gwyneth zdradza, że wychowywała się w Szkocji. Pisać lubiła już jako dziecko – spędzała całe godziny wymyślając historie pełne nieprawdopodobnych, zabawnych zdarzeń.

Swoje przeżycia z dzieciństwa – śmierć ojca i doświadczenia w nowej rodzinie z ojczymem – wykorzystała w dwóch ze swoich powieści (obydwie okazały się zresztą sukcesem wydawniczym): wcześniejszej Something Secret [Pewna tajemnica] i opublikowanej niedawno The Mum Hunt, nominowanej do nagrody Red House dla twórców literatury dziecięcej. […]

Chociaż w wieku [niespełna] 30 lat Gwyneth Rees miała mnóstwo obowiązków związanych z pracą w charakterze lekarza-psychiatry, nie przestawała pisać. W 1995 r. w oficynie Yearling Books opublikowała Something Secret, przeznaczoną dla ośmiolatków książkę o wartkiej, wciągającej akcji. Nie posiadała się z radości, gdy zwrócili na nią uwagę ludzie z Macmillan Children’s Books. Jak stwierdził jeden z redaktorów tego wydawnictwa, „dostrzegliśmy w pisarstwie Gwyneth olbrzymi potencjał. Jej historie łączą w sobie to wszystko, czego domaga się dzisiaj rynek, a więc wartką akcję i tematykę istotną dla dziecięcego czytelnika , a jednocześnie są dobre.”

Właśnie dla Macmillan Children’s Books napisała trylogię Mermaids [Syreny]: interesujący cykl powieści o przygodach syrenki Rani w podwodnym świecie. Dyrektor do spraw wydawniczych był pod wrażeniem profesjonalizmu autorki: „Ona jest wszechstronna – potrafi pisać dla grupy wiekowej od 5 do 7 lat równie dobrze, jak dla ośmio-, dziewięcio- i dziesięciolatków. Pisze o problemach rodzinnych, nadając nowy wyraz wszystkiemu, czym się zajmuje.”

Tego, że Gwyneth Rees istotnie potrafi pisać dobre i chętnie czytane książki dla dzieci w różnym wieku, dowodzą najlepiej jej dwie najnowsze powieści, The Mum Hunt i Fairy Dust. Potwierdzenie tej opinii stanowią opinie czytelników: ”Proszę napisać dalszy ciąg Fairy Dust – dzięki tej książce uwierzyłam, że czarodzieje istnieją. Było mi smutno, że się skończyła.”. Inne dziecko napisało: „Dziękuję za The Mum Hunt. To świetna książka dla dzieci w moim wieku.” (wielu młodych czytelników ucieszy wiadomość, że wydawnictwo zamówiło już u pani Rees dalszy ciąg The Mum Hunt).

Autorka traktuje swoje niedawne hobby z coraz większą powagą. Macmillan organizuje jej spotkania z czytelnikami w szkołach podstawowych – pisarka powadzi tam interaktywne warsztaty. „Na początku nie brzmiało to zbyt zachęcająco, ale teraz jestem zachwycona: uwielbiam pomagać dzieciakom budować postacie i konstruować fabułę, a to wszystko, czego się od nich dowiaduję, ogromnie przydaje mi się w pracy.”

Obecnie pani Rees zaczyna pojawiać się jako gość na festiwalach literackich – brała udział w Festiwalu Literatury Dziecięcej w Birmingham, zaproszono ją też do Swansea. Gdy wydawnictwo zaproponowało jej umowę na siedem książek, Gwyneth wiedziała już, jak będzie wyglądała jej najbliższa przyszłość.

„Niezależnie od tego, jak fascynująca jest psychiatria, pisarstwo zaczęło dominować w moim życiu. Zajmowałam się nim na pół etatu – teraz zdecydowałam się przejść na cały, przynajmniej dopóki nie wywiążę się z umowy. To w końcu nie lada wyzwanie – pisać co najmniej trzy książki w ciągu roku.” Jak sobie radzi w życiu teraz, kiedy tak wiele się w nim zmieniło? „Na razie jestem zadowolona z decyzji, którą podjęłam. Przyzwyczajam się, że cały dzień pracuję sama. Nie jestem narażona na stresy, więc nie żałuję.”

David Blanch: Pracując w domu

„Twój dom jest tam, gdzie twoje serce – tak się przynajmniej mówi. Moje serce jest w pokoju, w którym piszę!” Gwyneth Rees przeprowadzała się wiele razy, ale w każdym nowym lokum zawsze udawało jej się ustawić biurko przy oknie z widokiem na ogród. Za domem, który teraz wynajmuje i w którym z nią rozmawiałem, rozciąga się piękny, starannie utrzymany ogród pełen bujnej zieleni. Na biurku rozgościli się dwaj inni lokatorzy tego miejsca – koty Hattie i Magnus. Przyglądały mi się podejrzliwie. Może wolały mieć oko na intruza, który przeszkodził im w pilnowaniu ich pani podczas pisania? Gdy tylko usiadłem, Hattie zażądała, żebym się nią zajął – chociaż niewykluczone, ze tak naprawdę chodziło o to, by skłonić Gwyneth do powrotu do pracy przy komputerze.

Gwyneth szybko zdobyła sobie reputację osoby piszącej ciekawe historie dla dzieci w wieku do 11 lat. Jej dwie pierwsze książki, Fairy Dust [Czarodziejski pył] i Mermaid Magic [Magiczny świat morskich syren], zostały entuzjastycznie przyjęte przez czytelników, zwłaszcza dziewczęta. Następna, The Mum Hunt [Polowanie na mamę], zyskała jeszcze większe uznanie, i to u odbiorców obojga płci, a ponadto otrzymała nagrodę Red House w dziedzinie literatury dziecięcej w kategorii książek dla młodszych czytelników za rok 2004. Autorka nie spoczęła bynajmniej na laurach – w marcu ubiegłego roku opublikowała My Mum’s From Planet Pluto [Moja mama jest z Plutona], zaś w lipcu miały ukazać się jeszcze Fairy Treasure [Czarodziejski skarb] oraz Cosmo and the Magic Sneeze [Kosmo i czarodziejskie kichnięcie]. Nieźle jak na kogoś, kto najpierw zdobył w Glasgow kwalifikacje lekarza psychiatry, a potem doszedł do wniosku, że tak naprawdę chciałby pisać książki dla dzieci!

Miejsce za biurkiem i cieszący oko widok ogrodu to dwa niezbędne elementy atmosfery, w której Gwyneth może tworzyć. W pracy zawsze towarzyszą jej koty – często zwinięte w kłębek śpią na biurku, gdy ich pani stuka w klawiaturę. Wszyscy twórcy mają swoje zwyczaje – Gwyneth stara się pisać od 9:00 rano do 5:00 po południu, ale pozwala sobie nawet na częste i długie odstępstwa od tego harmonogramu. „Im bliżej terminu oddania książki do wydawnictwa, tym więcej godzin w ciągu dnia pracuję – bywa również odwrotnie. Jeśli nie gonią nie terminy, mam czas na spotkania z czytelnikami w szkołach, urządzam też sobie sesje terapii zakupowej.”

Inspiracje Gwyneth czerpie z wielu źródeł. Pierwowzorem wydarzeń opisanych w Fairy Dust były wakacje, które jako dziecko pisarka co roku przez wiele lat spędzała na Wyspie Skye. Historie o czarodzieju mieszkającym w jednym z zakamarków ich letniego domu opowiadał małej Gwyneth pan Cameron, który później został jej ojczymem. Właśnie jego imieniem w zdrobniałej formie – „Cammie” – Rees nazwała czarodzieja ze swojej pierwszej książki.

Chociaż w wydarzeniach, które stanowiły inspirację dla The Mum’s Hunt, nikt nie dawał żadnego ogłoszenia, punktem wyjścia dla fabuły powieści było autentyczne doświadczenie: strata męża, jaką przeżyła matka pisarki. Na użytek powieści prawdziwa historia została zmodyfikowana przez autorkę w jeszcze inny sposób: jej bohaterem jest Tata, który, zdaniem dzieci, powinien ożenić się ponownie. Pierwowzorem postaci opiekunki małych bohaterów, Juliette, była koleżanka, którą Gwyneth poznała pracując w Birmingham.

W swoich utworach Gwyneth Rees wykorzystała też doświadczenia, jakie zgromadziła pracując z chorymi psychicznie. One właśnie posłużyły za kanwę powieści My Mum’s From Planet Pluto – dziwnej historii o Danielu i jego mamie, która zostaje dyrektorką szkoły. Tytułowe zdanie pojawiło się w jednym z nadzwyczaj zabawnych dialogów, w jakie obfituje ta książka – zauważyła je i zaproponowała jako tytuł redaktorka wydawnictwa.

Dla Gwyneth pierwszym etapem procesu pisania jest fabuła. Wymyślenie jej oznacza jednak nie zaplanowanie wszystkiego w najdrobniejszych szczegółach, ale zbudowanie ramowej konstrukcji, którą stopniowo wypełniają postacie i wydarzenia. Później powstają kolejne rozdziały – Gwyneth pisze je od razu na komputerze i drukuje. Następnie rozpoczyna się redakcja tekstu. „Poprawiam i przepisuję wszystko na nowo dopóki nie mam pewności, że lepiej już napisać nie potrafię. Chodzi przede wszystkim o to, żeby użyte przeze mnie słowa były adekwatne do fabuły i postaci. Gdy mam już pierwszy rozdział w kształcie, który mnie zadowala, biorę się za następny. Na koniec przesyłam wszystko mojej redaktorce, mając nadzieję, że nie zaproponuje zbyt wielu poprawek.” W powieści, nad którą pracuje obecnie – The Mum Detective [Nasza mama – detektyw], stanowiącej dalszy ciąg przygód Esmie, Michaela i ich taty – Gwyneth z żalem musiała odstąpić od procedury, jaką zwykle stosuje, ponieważ fabuła okazała się zbyt skomplikowana, i od połowy książki pisze cztery czy pięć rozdziałów jednocześnie. „Wiem, że praca nad ostateczną wersją będzie potwornie trudna, ale w tym przypadku naprawdę nie dało się pisać po jednym rozdziale.” Gwyneth ma bardzo charakterystyczny, łatwo rozpoznawalny styl. Jej książki są zawsze zabawne, chociaż nierzadko traktują o poważnych sprawach. Skłaniają czytelników do myślenia, jednak nie na tyle, by zaprzątali sobie głowę poruszanymi w nich problemami. Zręczność stylu autorka zawdzięcza przekonaniu, że każde słowo, jakiego używa, musi być właściwe. Chociaż w tej chwili Gwyneth jeszcze pracuje nad kolejną książką, już planuje następną – znowu o czarodziejach. Zawsze wybiega myślą naprzód: „Mam już kilka pomysłów na nowe książki, ale niczego jeszcze nie zapisałam. Dopóki wszystkie siedzą w mojej głowie, wiem, że nie mogę zbyt długo odwlekać pisania, bo wtedy nic z nich nie będzie!” Gdy wychodziłem, Hattie i Magnus mościły się znowu na biurku przy komputerze. Jakby mówiły: „skoro on już sobie idzie, lepiej bierzmy się do pisania!”

Książki autora