Joseph Delaney

Klątwa z przeszłości

Seria:

Data wydania: styczeń 2015

Tłumaczenie: Paulina Braiter

Tytuł oryginału: The Spook's Curse

ISBN: 978-83-7686-319-1

Oprawa: miękka

Kategoria: ,

Cena: 29,90 zł

Opis

Stracharz i jego uczeń, Thomas Ward, wyruszyli do Priestown, by załatwić pewną niedokończoną sprawę. Głęboko w katakumbach pod katedrą czai się istota, której stracharz nie zdołał pokonać, stwór tak zły, że jego moc może skazić całe Hrabstwo. Nazywają go Morem . Thomas i jego mistrz szykują się do najważniejszej bitwy w ich życiu…

Recenzje

Dalsze losy ucznia stracharza

Świat od zawsze był podzielony na dwie sfery. Tę ciemną, mroczną oraz jasną, o której dobroci jakoś dziwnie łatwiej się pisze. Niestety los ma to do siebie, że uwielbia mieszać. Wszelkie odcienie szarości są bardziej dostępne, niż skażenie powietrza. Dlatego od zawsze czerń i biel, zło i dobro, demony i anioły, musiały ze sobą walczyć. Do dzisiaj. Może nawet w tej chwili toczy się walka o zachowanie równowagi pomiędzy tymi siłami? W końcu są na tym świecie rzeczy, o których nawet nie umiemy marzyć… jeszcze. Bo może po kolejnym spotkaniu z pewnym uczniem stracharza trochę się wam zmieni spojrzenie na otaczający nas świat, a w szczególności dźwięki. Owo skrzypnięcie, stuknięcie, szmery na strychu… czy to tylko zmęczenie materiału, stworzenia, czy też inne podobne wpajane nam przyczyny? Może to naprawdę owa druga strona życia?

Co prawda minęło dopiero kilka miesięcy od rozpoczęcia nauki u starego Gregory’ego przez trzynastoletniego Thomasa J. Warda, ale chłopiec zdążył już wiele przeżyć i zrozumieć. W jego życiu i pracy nie ma magii i nie należy wierzyć w przepowiednie, tak mawia jego mistrz, a jednak to przecież właśnie jego matka przepowiedziała mu taki los. To jedna z wiedźm, młodziutka Alice, zapadła mu tak w pamięć i spotkanie z innymi, jak Koścista Lizzie oraz Mateczka Malkin, odbiły się na jego psychice najbardziej. Tak więc, cóż jest prawdą? Tym razem jednak przyjdzie mu zmierzyć się nie tyle z wiedźmami, lecz z religią, która kształtowana przez Mór, przybrała okrutny dla zwyczajnych ludzi, obrót. W Priestown zapanowało zepsucie i panika. Strach czuć tu na każdym kroku, a Mór, potrafiący wkradać się w umysły i zmieniać myśli, rozpanoszył się na dobre. Na nieszczęście, do miasta przybywa Kwizytor, który nie akceptuje nie tylko wiedźm, tych prawdziwych i wyimaginowanych, ale także stracharzy. Jednak obydwaj i mistrz i uczeń, muszą się tam udać. Przyjdzie im obydwu stawić czoła złu, zawartym nie tylko w sile stwora, ale też tym siłom, które zakradły się w głąb dusz ich rodzin. Bo stracharz nie ma przyjaciół, stracharz nie ma rodziny… ma tylko samotność. Jednakże, czy tym razem nie będzie inaczej. Choć odrobinę?

Drugi tom cyklu Delaneya Kroniki Wardstone, rozpoczyna się brutalną próbą, której poddani zostają obydwaj bohaterowie. Jednak to tylko przedsmak tego, z czym przyjdzie im się zmierzyć. Z tajemnicami przeszłości Hrabstwa, ale też własnych rodzin. Z przepowiedniami, które niestety się sprawdzają, oraz magią i wiedźmami, które niekoniecznie muszą być zakopane w dole. Bo jak się okazuje, stary mistrz ma rację, ale też jego racje nie muszą odnosić się do wszystkich. Świat kryje zbyt wiele tajemnic, a ludzkie dusze są pełne tajemnic i nieprzewidywalne. Są tacy, którzy choć przynależą złu, jednak odwracają się od niego.

Trzeba przyznać, iż cykl Josepha Delaneya wciąga, a nieobliczalność autora potęguje napięcie fabuły. Każdy z bohaterów kryje jakieś tajemnice, a boginy i duchy mają w zwyczaju czaić się na każdym zakręcie. Nawiedzony dom, to tylko tymczasowe schronienie na czas zależny wyłącznie od tego, kto w nim straszy. To nie magia i obietnica, iż wszystko jest możliwe, staje się zachętą do lektury. Tutaj nie zaklęcia i mikstury są nieobliczalne, lecz ludzie i siły, które często nie umykają wraz z końcem ich życia. Aczkolwiek wnikliwemu czytelnikowi, nie umknie także świetna jakość tłumaczenia i redakcja, brak natrętnych literówek i intrygująca, budowana na kształt zwykłego notatnika, szata graficzna.

Kroniki Wardstone to cykl, na którego kolejne tomy chyba będę czekać, bo autor, traktując czytelników jak osiołki, machając im przed nosem marchewką, pozostawił aż nazbyt wiele intrygujących „ale”. Tajemnic, których rozwiązania się domyślamy i tych, o których nawet jeszcze nie wiemy, choć przez skórę czy też tusz drukarski czujemy, że muszą gdzieś być… blisko.

Marzena Kowalska, wp.pl 

Strach nie przeczytać

Dobre książki mają tę przykrą właściwość, że kończą się zdecydowanie zbyt szybko. Nie inaczej jest z „Klątwą z przeszłości”, która, choć dłuższa od tomu, który ją poprzedza, jest jednakowoż boleśnie krótka dla osoby, która czyta trochę szybciej od przeciętnego dziesięciolatka.

Tym razem Tom Ward, uczeń stracharza, wyrusza do miasta, w którym (jak z znanej satyrze), więcej jest kościołów niż mieszkalnych domostw 😉 Niestety – miejsce to zdecydowanie do świętych nie należy. Dawno temu w podziemiach wiekowej katedry uwięziony został potężny demon zwany Morem, który z każdym dniem jest coraz bliżej wydostania się na zewnątrz. Istota, której niegdyś nie dał rady nauczyciel Toma, już teraz dysponuje ogromną mocą i może wpływać na umysły mieszkańców, co zresztą czyni z energią i radością godną zdecydowanie lepszej sprawy. Ale nie tylko Mór okaże się dla bohaterów śmiertelnym zagrożeniem. Stracharz nie jest mile widzianym gościem zaś jego profesja budzi lęk i wiele uprzedzeń – również najbliższa rodzina nie przejawia na jego widok szczególnego entuzjazmu. Na ironię losu zakrawa fakt, że przybyły do miasta Kwizytor, zakuty w blachy sługa Kościoła, zamiast wziąć się za siedzącego w katakumbach demona, ostrzy sobie ząbki na starego Gregora… I robi to skutecznie. Dojdzie nawet do podpalenia ofiarnych stosów, w czym znaczną rolę odegra młoda, z lekka niesubordynowana wychowanka ortodoksyjnych wiedźm. Smaczku całej opowieści dodaje rozdział poświęcony matce bohatera, która, jak się okazuje, również ma swoje miejsce w całej historii, a jej rola bynajmniej nie ogranicza się do gotowania obiadów i dbania o domowe ognisko.

Tak jak w przypadku poprzedniego tomu, zaletą książki jest, obok naprawdę wciągającej fabuły, warstwa literacka. „Klątwa z przeszłości” jest dobrze napisana, narracja młodego Toma jest przejrzysta, ale nie infantylna (cenne: autor naprawdę nie traktuje młodego odbiorcy jakby wymagał troskliwej opieki specjalisty), opisy zaś na tyle plastyczne, by czytelnik nie miał problemu z wyobrażeniem sobie świata przedstawionego a także wyrazistych bohaterów, którzy po prostu budzą sympatię, antypatię albo sporo wątpliwości 😉

Joanna Wasilewska, merlin.pl 

Uczeń stracharza

Dwunastoletni Thomas Ward jest siódmym synem siódmego syna. Ta rzadka cecha czyni z niego dobrego kandydata do zawodu stracharza. Rodzice oddają chłopca do terminu u mistrza Gregory’ego i pod jego okiem zdobywa on wiedzę i doświadczenie niezbędne w tym groźnym fachu. Nawet nie wie, jak szybko będzie musiał sprawdzić nowe umiejętności w praktyce – i to z własnej winy.

Cóż to jednak za fach, ów „stracharz” ? Z jednej strony ma on sporo wspólnego z dobrze nam znanym wiedźminstwem, bo polega na chronieniu ludzi przed złymi istotami wszelkiej maści: boginami, wiedźmami, zjawami i wieloma innymi. I podobnie jak w prz ypadku Geralta, mimo że Thomas pomaga mieszkańcom Hrabstwa, otaczają go lęk i nieufność. Z drugiej strony, nie jest napompowanym eliksirami mutantem, a bardziej rzemieślnikiem niezwykle rzadkiej specjalności – tu wyrazy uznania należą się Paulinie Braiter za przetłumaczenie angielskiego spook na stracharza, analogicznie do np. stolarza, bednarza czy grabarza. Życie fachowca w tej dziedzinie wymaga surowej dyscypliny, solidnego przygotowania teoretycznego i perfekcji w działaniu. Thomas szybko przekonuje się, jakie niebezpieczeństwa wiążą się z tym zawodem; uświadamia sobie również, że za każdy jego błąd mogą zapłacić zdrowiem i życiem inni ludzie.

„Kroniki Wardstone” Josepha Delaneya pojawiły się na polskim rynku bez zapowiedzi i zdobywają popularność bardziej dzięki poczcie pantoflowej niż wydawniczej promocji. Niewątpliwie zasługują na uwagę, gdyż wyróżniają się pod wieloma względami spośród lektur kierowanych – w teorii – do młodszego czytelnika.

Pierwsze, co rzuca się w oczy, to niezwykła powaga całości. W zasadzie nie ma tu scen humorystycznych, służących rozładowaniu napięcia. Przeciwnie – atmosfera staje się coraz gęstsza, podobnie jak coraz cięższe staje się brzemię odpowiedzialności ciążącej na Thomasie. Każda decyzja niesie ze sobą ryzyko – nie ma gwarancji, że gest podyktowany dobrymi intencjami przyniesie równie dobre efekty. Nie brakuje scen okrutnych i makabrycznych; Ward uczy się działać w okolicznościach, które przerosłyby niejednego dorosłego. Aby chronić ludzi, musi niejednok rotnie postępować w sposób budzący rozterki moralne. Wreszcie staje przed najtrudniejszym wyborem: czy podporządkować się mistrzowi, czy dać szansę powrotu na dobrą drogę młodej wiedźmie Alice, którą los postawił na jego drodze.

Thomas Ward wolny jest od grzechu nijakości, który zazwyczaj ciąży na głównych bohaterach takich historii. Może jest to zasługa narracji prowadzonej w pierwszej osobie, z perspektywy, jak można się domyślać, dorosłego już człowieka. Także inne postacie, ze stracharzem Gregorym i Alice na czele, są złożone, obciążone bolesnymi sekretami i błędami przeszłości.

Delaney, czerpiący w swej twórczości z bogactwa folkloru rodzimego Lancashire, stworzył opowieść ambitną, fascynującą i straszną. Żal byłoby ją przeoczyć.

Jerzy Rzymowski, Nowa Fantastyka 2/2008, str. 68

Wszystkie książki z serii Kroniki Wardstone - nowe okładki